Teraz będzie petarda. Po prostu się nie pozbieracie. Licząc od poprzedniego wpisu, czekaliście na to prawie miesiąc. Przygotujcie popcorn i zaproście rodziny przed monitory. Tak, dokładnie. Czas na PODSUMOWANIE 2015 ROKU. Czujecie? Zanim jednak stracicie tych kilkadziesiąt cennych sekund Waszego życia w trakcie oglądania moich niemniej cennych zdjęć, wyjaśnię pewną rzecz. Czemu akurat 11 stycznia? A nie 29 grudnia? Albo 2 stycznia? Albo w ogóle czemu nie poczekałem do marca z tym podsumowaniem? I czemu publikuję to jednak 15 stycznia? Odpowiedź jest prosta. Z Pieca jest trochę sentymentalny człowiek ze słabością do patosu (a wiecie, jak się kończy patos, prawda?), więc stwierdził, że musi być symbolicznie. Podsumowanie zupełnie przypadkowo wypada w pierwszą rocznicę funkcjonowania bloga (a więc w zakończenie trzeciego roku z fotografią). Ostatecznie skończyłem to pisać 15 stycznia, ale liczę, że tego nie zauważycie… Zebrane zdjęcia dobierałem na zasadzie jakiegoś tam klucza, który będę stopniowo wyjaśniał, ale gwarantuję, że nic mądrego nie wymyśliłem.

Jako urodzony optymista zacznę od pogrzebu. W czerwcu zmarł Stanisław Ackerman, guru polskiego lotnictwa. Jacek Kiełpiński może Wam przybliżyć jego postać. W ostatniej drodze legendzie Aeroklubu Pomorskiego towarzyszyły oczywiście jego ukochane samoloty.

Nie zawsze jest kolorowo w tej robocie. Oczywiście chciałbym robić zdjęcia tylko słodkim kotkom, a przy trudniejszych tematach zachować zimną krew, ale, kurwa, się nie da. W tym roku miałem dwa takie momenty. Najpierw kwietniowa rozprawa Mariusza Trynkiewicza. W płockim sądzie może nie dałem tego po sobie odczuć, ale takiej odrazy do innego człowieka wcześniej nie doświadczyłem. Drugi raz to samo poczułem w październiku w Grudziądzu, gdy złapano Bartosza K., 31-letniego pedofila-recydywistę. Kilka godzin po wyjściu z więzienia w Sztumie ogłuszył i zgwałcił 9-letniego chłopca. Do końca życia zapamiętam atmosferę, która towarzyszyła na korytarzach grudziądzkiego sądu.

Polityka (następstwo po kryminalistach zupełnie przypadkowe). Luty, toruński Dwór Artusa. Na spotkanie z wyborcami przyjeżdża Andrzej Duda, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta RP. Jego przewodnikiem po okręgu jest Łukasz Zbonikowski, włocławski poseł. Zdjęcie symbolicznego wymiaru nabrało dopiero niedawno, bo oto przyszłemu prezydentowi Polski towarzyszy zdegradowany parlamentarzysta. Ot, dychotomia.

Na chwilę zatrzymamy się przy polityce, bo trochę się tego nazbierało w tym roku przez wybory prezydenckie i parlamentarne. Janusza Korwin-Mikkego (tak właśnie odmienia się to nazwisko, gdybyście byli tego nieświadomi) spotykałem w 2015 roku dość często. Ze wszystkich zdjęć wybrałem to z samolotem Air Korwin One, bo sam pomysł podróży powietrznych na spotkania z wyborcami był dosyć niecodzienny. No może też z powodu publikacji w Polityce. Nie, JKM nie pozdrawia nikogo na tym zdjęciu. Po prostu miał już dość i machnął ręką na znak, że kończy pozować. Druga fotografia to blogowa premiera tegorocznych urodzin Radia Maryja w hali Arena Toruń. Na zdjęciu krawaciarze.

To jeszcze trochę politykowania. Tym razem jednak rzeczy z pogranicza. Pierwsze zdjęcie pochodzi z maja, gdy do Torunia na dwa dni przed pierwszą turą wyborów prezydencki przyjechał Bronisław Komorowski. Człowiek na zdjęciu to Remigiusz D., niedoszły sprawca „zamachu” na prezydenta. Poniżej obejrzycie film z całego zajścia, który śmigał tego dnia we wszystkich możliwych mediach (pewnie się domyślicie, czemu rozdzwonił się mój telefon). Gdy BOR wprowadził prezydenta na dziedziniec Ratusza Staromiejskiego, a ja zostałem za drzwiami, byłem trochę załamany, bo miałem zrobić zdjęcia Komorowskiemu. Udało się jednak wejść z drugiej strony, a po drodze natknąłem się właśnie na sytuację ze zdjęcia. Co ciekawe, zdjęcia zostały także materiałem dowodowym w prokuratorskim śledztwie w związku z tymi wydarzeniami.

Barwy narodowe to jedyny wspólny mianownik dwóch pozostałych zdjęć w tym zestawie. Środkowe pochodzi z marszu przeciwko emigrantom, a drugie – demonstracji Komitetu Obrony Demokracji.

Zmieniamy tematykę. Tym razem polityka. Poniższe zdjęcia pochodzą z otwarcia (notabene wtedy nieskończonego) Dworca PKP Bydgoszcz Główna. Z pierwszą fotografią wiąże się anegdota. Teresa Piotrowska i Maria Wasiak, ówcześni ministrowie spraw wewnętrznych oraz infrastruktury, przybijają żółwika. Zanim nacisnąłem spust migawki, było już po ptakach. Zdjęcie zrobił wtedy chyba jedynie kolega z PAP-u, który na widok zawiedzionych fotoreporterów dzielących mój los… poprosił posłanki o powtórzenie gestu.

Drugiego zdjęcia natomiast nigdzie nie publikowałem, bo najzwyczajniej je prześwietliłem (no muszą być jakieś porażki, żeby nie było zbyt pięknie). Chwila nieuwagi i klapa. A miał być górnolotny przekaz o nowym dworcu i starych problemach. Widocznie patos kończy się nie tylko zrzuceniem kilkunastotonowego ciężaru.

Portrety czy w ogóle praca nad pokazaniem człowieka to pierwsza z moich bolączek. Może teraz to trochę lepiej wygląda, ale początki pracy z ludźmi były trudne. Ambitnie dokupiłem trochę oświetleniowych akcesoriów, ale oczywiście praktycznie ich nie wykorzystałem. Może w tym roku… Od lewej:

  • Michał Zaleski, prezydent Torunia,
  • Leon Brylewski z Solca Kujawskiego, któremu przeszkadzają wysychające drzewa,
  • Wojciech Witkowski, rolnik z Szembekowa,
  • prof. Andrzej Tretyn, rektor UMK,
  • Malwina Kurlenda, uczestniczka programu Hell’s Kitchen,
  • pracownik jednej z wąbrzeskich fabryk,
  • Ryszard Wiśniewski, jeden z najstarszych hokeistów w Polsce.

Sport. Miniony rok poniekąd mnie zmusił do pojawiania się na meczach i maltretowania migawki, bo wcześniej raczej stroniłem od tego typu wydarzeń. Typowo meczowych zdjęć nie będzie, bo chyba nie ma takiego, które uznam za warte wyróżnienia, ale dla zasady mam zestaw mniej lub bardziej poważnych kadrów. Pierwsze zdjęcie pochodzi z turnieju tenisa stołowego dla urzędników z terenu powiatu toruńskiego. Drugie uchwyciłem w trakcie rozgrzewki przed 33. Maratonem Toruńskim. Modlący się mężczyzna to natomiast Jacek Winnicki, trener Polskiego Cukru Toruń. Każdy, kto chociaż raz przyglądał się szkoleniowcowi Twardych Pierników, wie, że w trakcie meczu jest bardziej ekspresyjny. I na koniec migawka z wyścigu Cyklo Gdynia.

W podsumowaniu nie mogło zabraknąć oczywiście koncertów, ale o nich wspominałem raczej często, więc tylko w ramach podsumowania moje ulubione strzały.

W minionym roku zdecydowałem także, że praktycznie kończę z pisaniem i poświęcam się fotografii, co wyszło mi raczej na korzyść. Ostatnim, poważniejszym tematem, z którym przyszło mi się dziennikarsko zmierzyć, była sytuacja w chełmżyńskiej firmie Bioetanol. Nie mogło więc zabraknąć także zdjęcia z jednego z protestów organizowanych przez pracowników gorzelni.

W 2015 roku moich dwóch kolegów z pracy zapytało mnie, czy przypadkiem nie chcę zrobić zdjęć na ich ślubach. No i się zgodziłem. Lekko zestresowany. Może równie mocno jak oni sami przed ołtarzem. Poniżej efekty pracy dla Justyny i Tomka oraz Agaty i Karola.

I na koniec złowrogi gołąb z okładki. Nie ma on nic wspólnego z powyższym wpisem.